Kategorie

Pętla czasu i kobiety

Byłem w dużym budynku. Dość ciemnym, jakby centrum handlowe. Były schody i windy. Z parteru wjeżdżałem na piętro. Miałem jeden cel. Poznać, rozkochać ?? w sobie kobietę. Były tam trzy kobiety które znam z realnego świata. Próbowałem kilka razy z tą jedną. Potem dzień się kończył, schodziłem na parter schodami i wjeżdżałem znów windą na pierwsze piętro. Czas się resetował. Mogłem zaczynać od początku. Za którymś razem zdecydowałem, że dam sobie spokój i zainteresuję się inną kobietą. Wiedziałem, że nie powinienem, ale jednak to zrobiłem. Wydawało się, że wszystko idzie znacznie łatwiej. Coś jednak wywoływało mój niepokój. Gdy właściwie byliśmy parą, zszedłem znów na parter i wsiadłem do windy resetującej czas. Ona jednak była zepsuta. coś zablokowało drzwi już przy końcu jazdy. Duży kawałek turkusowego plastiku. Wpadłem w panikę. Udało się go złamać, zamknąć drzwi i wjechałem na piętro. Czas się zresetował, ale w zupełnie inny sposób. Ta kobieta, którą wcześniej „zdobyłem” nie znała mnie. Była zaskoczona mną, tym co mówię. Była w związku z innym mężczyzną. Z politowaniem patrzyła na mnie, wyszła przez drzwi, jakby do wyjścia ze swoim partnerem.

Centrum łączące wymiary i światy

Byłem pod ziemią. Ogromna hala w kształcie kopuły (właściwie, można powiedzieć ogromna wersja Szałasu Potu). Były tam bramy. Wejścia do innych wymiarów i innych światów (wynika z tego, że inne światy były w naszym wymiarze). Chodziłem z grupą ludzi (pracowników? mieszkańców kopuły). Co raz ktoś wchodził TAM i sprawdzał, czy świat/wymiar jest bezpieczny. Co zawiera. Było to dość niebezpieczne. Z jednej z bram, ktoś wypadł przebity pazurami jakiegoś zwierzęcia. Natychmiast napisałem na kartce „Niebezpieczny” i postawiłem przy wejściu. Poszliśmy dalej. Tym razem moja kolej. Wszedłem. Spotkałem lekarzy (właściwie to obudzono mnie jakby w szpitalu) tłumacząc, że muszę wejść do innej bramy. Zaniepokojony tym faktem wszedłem jednak i znalazłem się w tym samym miejscu. Pętla. Spotykałem wydaje się znajomych ludzi, ale oni wszyscy mnie nie poznawali. Nie byłem więc w prawidłowym wymiarze. Nie wiem czy udało mi się wrócić do centrum bram pod kopułą.

Nowoczesny rower

Bardzo ciekawy sen. Byłem w nieznanym miejscu, obok lotniska. Zauważyłem ubranego w czarno-żółty kostium rowerzystę. Rower był rodem z XXII a może nawet z XXIII wieku :) Niesamowity kształt. Zmieniająca się forma podczas jazdy która nie tyle ułatwiała rowerzyście jazdę, co optymalnie wykorzystywała wysiłek wkładany w jazdę. Koła, układ kierownicy, a nawet wielkość roweru zmieniały się w czasie rzeczywistym. Udało mi się spotkać właściciela tego roweru. Zachwycony jego wynalazkiem zapytałem gdzie można kupić jego rower. Odpowiedział, że to prototyp i na ten moment nie da się go kupić. To jedyny egzemplarz na świecie. Powiedział, że ma otwarty projekt na kickstarterze. Tam mogę próbować zamówić taki rower, jeśli kickstarter i zbiórka na produkcję zakończy się sukcesem. Wziąłem od niego adres i poszedłem dalej.

Szałas Potu

W ostatni weekend (5-7 maja 2017) byłem na ceremonii Sweat Lodge. Początek jak zwykle, przyjazd, przygotowanie Szałasu, drewno itd. Skupię się na samej ceremonii. Stworzyliśmy pierwszy krąg, przed wejściem do Szałasu, w pięknej jurcie. Mówiliśmy o intencjach, z czym wchodzimy do Szałasu. Rozpalenie ogniska było wyzwaniem. Pogoda nie rozpieszczała. Co chwilę pojawiał się deszcz. Udało się jednak i wkrótce płonęło ognisko z kamieniami w środku. Gdy nadszedł ten właściwy moment weszliśmy. Prowadząca, otwierając każdą z kolejnych bram, tym co mówiła nadawała rytm naszym słowom i myślom. Płynęliśmy przez kolejne etapy życia i żywiołów z tym związanych. Brama ognia, jak zawsze była dość ciężka. Żar od kamieni, wilgoć od wody którą polewała kamienie dawały o sobie znać. Dla mnie jednak najważniejszą częścią była brama wody. To trzecia runda, gdy już po trzecim dołożeniu kamieni zrobiło się naprawdę gorąco. Pojawiła się wtedy wizja z elementami szkła. Widziałem siebie, najpierw całego w czerni. Jakby z węgla. Woda zaczęła wlewać się od głowy, wypychając tę czerń ze mnie w stronę stóp. Woda wypełniła mnie w całości, tworząc tylko otoczkę ze szkła. Byłem przezroczysty. Wypełniony wodą. Podczas każdej z bram, na prośbę mojego przyjaciela, tworzyłem wizualizację jego osoby, w otoczeniu gwiazdy, drzewa, zwierzęcia mocy, słońca i księżyca. I oczywiście jego samego z bębnem. Także podczas bramy wody, jego bęben zmienił się w szkło. Reszta elementów wizualizacji była ze światła. Mocnego jak słońce, ale nie rażącego. Przywołałem także, podczas pierwszej bramy moje zwierzęta mocy. Feniksa i Żółwia. Sam Szałas, jako całość był jednak bardzo spokojny. Spokojny oddech, synchronizacja ducha z ciałem. Po wyjściu z Szałasu jak zwykle, były dary dla ognia i koniec ceremonii. Ciekawe rzeczy działy się podczas snu. Spałem jak niemowlę. Sny, nie są opisywalne, pojedyncze obrazy, przedmioty, miejsca. Jednak to na co zwróciłem uwagę to to, że były absolutnie ostre. W sensie wyraźnego obrazu. Jak na nowoczesnym telewizorze 4k :) I paleta barw. Idealna, głęboka, soczysta. Niesamowita i piękna.

Studnia i mrówki

Zszedłem do mojego ogródka i patrzyłem na młodego człowieka, który rękami kopał studnię dokładnie na środku mojego ogródka. Nie pytałem co robi i na czyje polecenie. Studnia była już na tyle głęboka, że nie było go widać, gdy wszedł aby kopać dalej. W niewielkiej odległości od studni zobaczyłem ogromną ilość mrówek i królowych ze skrzydłami. Być może kopanie studni wywołało takie poruszenie w mrowisku. Zobaczyłem moją sąsiadkę i zapytałem co tu się dzieje. Powiedziała, że ten człowiek kopie studnię bo pod naszym ogródkiem jest źródło wody oligoceńskiej. Bardzo zdrowej i będziemy mogli wszyscy korzystać z jej dobra.

Sekta

Byłem w jakimś budynku, coś jak centrum handlowe. Szkolenie z prania mózgu innym. Bardzo zły sen. Podawali nam jakieś narkotyki. Wszyscy byli pod wpływem także psychicznym prowadzącego – guru. Gdy ogłoszono przerwę, stwierdziłem, że to mi się nie podoba. Zacząłem się żegnać, chcąc się wymknąć z tego spotkania. Gdy podszedłem do guru, powiedziałem, że muszę iść, bo moja mama jest chora. Na co on z uśmiechem powiedział – czekaj. posłuchajmy jeszcze raz naszej pieśni. Gdy powiedziałem, że naprawdę nie mogę zostać zdenerwował się. Zbiegłem po schodach i zobaczyłem jak z góry opuszczono lepką, inteligentną linę, która zaczęła mi plątać nogi. Wszyscy byli bardzo źli i nie chcieli mnie wypuścić. Udało się jednak wybiec z budynku.

 

Luksusowy pociąg

Miałem gdzieś jechać. Byłem na dworcu. Nagle, mój brat powiedział, że my jedziemy innym pociągiem. Przeszliśmy na specjalny peron VIP. Tam stał pociąg bardzo luksusowy. Wagony składały się z trzech owalnych przedziałów. Pociąg był jasny, przedziały oświetlone. W środku jasna skóra, bardzo komfortowe.

Kolega, niewyraźna mowa i demon

Zadzwonił do mnie kolega. W realu mówi dość szybko, ale da się zrozumieć. We śnie wciąż powtarzałem – Maciek, nie rozumiem Cię. Zdecydował, że przyjdzie do mnie do biura. Niestety, to samo. Mówił tak szybko i niewyraźnie, że w końcu powiedziałem – Maciek, mów powoli i otwieraj usta gdy mówisz. Udało się. Mówił bardzo wyraźnie. Zauważyłem jednak, że ma dziwne zęby. Ostre i ma ich kilka rzędów. Nagle zapytał, czy może się u mnie przespać. Stwierdziłem, że w biurze to kłopot. Nie mam łóżka. Chyba, że w archiwum, ale na podłodze może się położyć. Poszliśmy tam. Rozłożyłem karimatę, dałem mu śpiwór i zapytałem, czemu nie idzie do domu spać. Powiedział, że tam jest ten Niemiec i nie chce się z nim widzieć. Zamknąłem drzwi i Maciek spał. Nagle pojawił się ten jego znajomy. Przyjęliśmy go normalnie, rozmawialiśmy gdy nagle, on stwierdził, że idzie do Maćka. Powiedziałem, że to niemożliwe, bo on śpi. Niestety wszedł tam i zaczął go drapać w potylicę. Chwyciłem go za ubranie i ostro popchnąłem w stronę drzwi. Podniósł na mnie pięść chcąc mnie uderzy. Mówiłem do niego – no spróbuj, jeden ruch, jeden Twój ruch, uderz a zginiesz. Jeden ruch i jest po Tobie. Dopchałem go do schodów i krzyknąłem po angielsku „GET OUT NOW!”  Opuścił pięść i wyszedł.

Beczki w wodzie i dostawcy tych beczek

Znów transportowy sen. Szedłem po moście. Rzeką płynęła barka z beczkami. Była przeładowana. Co chwilę się przechylała, jakby miała się przewrócić. Dopłynęła do brzegu i wszystkie beczki spadły po schodach, które tam były. Podszedł do mnie jakiś człowiek. Chciał te beczki pozbierać. Powiedziałem, że pożyczę mu wózek, żeby miał lżej. Powiedział, że ma swój. Faktycznie, był jakby stworzony dla tych beczek. Jechaliśmy w budynku windą. Byłem absolutnie pewny, że to realny świat. Gdy jednak mijaliśmy piętro, na którym mieliśmy wysiadać, powiedziałem:
- To jednak sen???
Winda zatrzymała się piętro wyżej i wysiadłem. W sekundę zbiegłem z 9. piętra.

Pociąg i serwer???

Dostałem zlecenie na zabranie usług hostingu od innej firmy, która bezprawnie przetrzymywała domenę i stronę. Nie miałem pomysłu, jak się tam włamać. Razem z kolegą doszliśmy do wniosku, że musimy to zrobić, wysadzając w powietrze POCIĄG(!??!?!). Pociąg był jakoś powiązany z serwerem. Jechał szybko, wskoczyliśmy do środka i podłożyliśmy ładunki. Gdy pociąg wybuchł, jednocześnie zniknęły zabezpieczenia serwera. Maszynista był poturbowany i przez to, jednocześnie, administrator nie wiedział, co się dzieje. Weszliśmy na serwer, szukając, w którym miejscu leży domena i strona. Gdy maszynista dochodził do siebie, administrator zaczął nas wykrywać. Jakby to była jedna osoba. Ruszył pociągiem i w tym samym momencie serwer mnie wylogował. Coś chyba jednak zostało w pociągu, jakieś nasze narzędzia lub ładunki, bo mogłem zalogować się do serwera przy użyciu swojego hasła (jakiś backdoor). Zabrałem bez problemu wszystko co chciałem, a domena trafiła do wirtualnych rąk prawowitego właściciela. Bardzo, bardzo dziwny sen.