Śniła mi się moja mama. Powiedziała że jest w ciąży :))) (choć to w realu nie jest wykonalne) potem śnił mi się mój przyjaciel. Powiedział, że mieszka sam bo jego żona jest w ciąży i prosiła aby się wyniósł na jakiś czas.
|
||||||
|
Śniła mi się moja mama. Powiedziała że jest w ciąży :))) (choć to w realu nie jest wykonalne) potem śnił mi się mój przyjaciel. Powiedział, że mieszka sam bo jego żona jest w ciąży i prosiła aby się wyniósł na jakiś czas. We śnie spotkałem koleżankę, bardzo dawno nie widzianą. Bardzo się ucieszyliśmy na swój widok, padliśmy sobie w ramiona. Cudowne uczucie. Ale po powrocie do domu (we śnie oczywiście) zobaczyłem, że moja Akela jest martwa. Leży w ogródku. Ktoś ją otruł. Widziałem siebie, gdy byłem operowany. Sala operacyjna, w jakiejś piwnicy. Mój znajomy chirurg plastyczny robi mi operację twarzy. Nic nie czuję, choć odczuwam. Nagle staję za sobą. Widzę doktora jak mi coś tam ucina, widzę swój mózg i środek głowy. Wyjmuje z niej 3 wykałaczki i jeden patyk długi. Taki jak do sprawdzania czy ciasto się upiekło. Unoszę się nad stół i widzę swoją twarz. Śpię, a on operuje. I jestem świadomy tego, że wyszedłem z ciała. Bardzo ciekawe doznanie. zamieścił/a: kahuna
Jakiś kraj. Bardzo spokojny, ale bardzo policyjny. Wszyscy się boją. Ulice czyste, ale wyludnione. Mało aut. Ja trafiam do jakiejś twierdzy, bardzo się boję. Udaje mi się uciec. Spotykam znajomych. Oni też się ukrywają. Koleżanka mieszka w w 5 piętrowym bloku. Sama. Sama w całym bloku. Wszystkie mieszkania są puste. Jest impreza u niej. Przychodzą inni. Wychodzimy z ulicę. Widzimy jak policjant strzela do człowieka. Człowiek po strzale znika. Potem pada drugi strzał w uciekający samochód. Ten sam efekt. Auto znika. Chowamy się w innym aucie. Jedziemy zygzakiem aby nas nie trafił. Udało się. Na tym sen się nie skończył. Było coś jeszcze. Nie mogę sobie przypomnieć. Uzupełnię gdy wróci poranna pamięć. zamieścił/a: kahuna
Byłem z moją partnerką w starym pałacu, dworku. Szliśmy długim dziedzińcem wysypanym białym żwirem (znów białe kamyczki). Doszliśmy do jednopiętrowego pałacyku. Dziwny był dosyć. Był stary, ale wyremontowany, jakby przygotowany do zamieszkania. Problemem było to, że tam się nie dało zamieszkać. Na piętro prowadziły schody, weszliśmy na górę i tam prócz kamiennej fontanny i kręconych schodów nie było pokoi. Nie dało się tam mieszkać. To był po prostu korytarz bez sufitu. Tylko ściany i miejsca na okna (okien nie było). Zwiedzaliśmy tą budowlę, ale ja czułem strach. Było coś mrocznego (mimo, że cała budowla wykonana była z białego kamienia). Były tam także rzeźby, coś jak Gargoyla. W końcu zeszliśmy drugimi schodami na końcu korytarza, znów na dziedziniec aby wyjść z posesji. Nagle wokół jakby jarmark. Pełno ludzi, stragany, wyjście z posesji zamieniło się w kościelne drzwi z witrażami. Wychodząc minęliśmy zespół mocno rockowy, ubrani na czarno. Srebrna biżuteria. Po wyjściu znów stragany. Ale wszędzie. Nawet na chodnikach. Stwierdziłem, że mam tego dosyć i przeszedłem po straganach (tam były zegarki) i poszedłem do auta. Tam czekała moja partnerka. Dopadli do mnie właściciele straganu. Nie chciałem się z nimi kłócić. Oni stwierdzili, że uszkodziłem towar i zażądali 50 zł. Powiedziałem ok. Potem nagle znalazł się parkingowy i zażądał 3,50 za parking. Powiedziałem ok ale zażądałem paragonu. Wtedy się wycofał. Te 50 zł też tamten mi odpuścił bo też chciałem paragon lub chyba ten niby uszkodzony towar. zamieścił/a: kahuna
Poszedłem do sklepu spożywczego. Chciałem coś kupić, ale zrezygnowałem. Chciałem wyjść, ale kasjer stwierdził, że coś ukradłem. Złapał mnie za jądra, potwornie bolało. Wezwano ochronę, przejrzeli taśmy z monitoringu i one potwierdziły moją wersję. Byłem niewinny. Wyszedłem ze sklepu, poczekałem na parkingu przed. Wszedłem znów do sklepu i zacząłem tego kasjera okładać w rogu sklepu po twarzy. Krzycząc, że nie miał prawa, że byłem niewinny i że go zniszczę w sądzie. On poskarżył się kierownikowi sklepu. Znów szukano nagrań tym razem z moim zachowanie i jego biciem. Nic nie znaleziono. Pojawił się także technik który miał sprawdzić nagrania z mikrofonów w sklepie, żeby odtworzyć to, że groziłem kasjerowi. Tym razem także się nie udało. Zadowolony z siebie, że nic mi nie grozi oddaliłem się z parkingu. edycja_ zamieścił/a: kahuna
Byłem świadkiem i uczestnikiem ceremonii odbywającej się na schodach. Była tam jakaś królowa. Ja schodziłem z ogromnych schodów (jakby z piramidy) i na każdym stopniu uderzałem jakimś przedmiotem (stożkowym) w płyty zamontowane na schodach. Gdy uderzałem, płyta robiła się czarna, zmieniała się w coś co przypominało czarny marmur. Wiedziałem, że muszę zdążyć przez wojskiem które wchodziło na szczyt piramidy. Musiałem się spieszyć. W pewnym momencie jakiś dowódca podszedł do królowej, on musiała mieć do niego zaufanie bo stała spokojnie. On ją zastrzelił. Broń palna nie pasowała do wyglądu epoki. I to mnie też we śnie zdziwiło. Znów pojawił się motyw prawie świadomości. Byłem przekonany, że coś tu jest nie tak. Następnie dowódca, ubrany w garnitur i torbą na laptopa zszedł do podziemia, jakby schodził do stacji metra. zamieścił/a: kahuna
Po raz kolejny Akela jest bohaterką moich snów. Tym razem całkiem fajny sen. W rzeczywistości mam nowych sąsiadów. Bardzo mili ludzie. We śnie – odnowili klatkę schodową, piękne gładkie ściany, nowe okna. Jasno i czysto choć jeszcze nie było pomalowane. Natomiast ogród – Akela jak to pies (suka :) bardzo lubi kopać w ziemi. Patrzyłem z okna mieszkania a ona przekopała ogród w poprzek. Pewnie to żaden symbol, ale zapamiętałem dokładnie. Ogród mam w kształcie kwadratu. Przekopała od lewego dolnego rogu do prawego górnego. zamieścił/a: kahuna
Tym razem wiem dlaczego śniło mi się to co się śniło. Ciekawe jest to, że byłem świadomy podwójnego śnienia. Że śnię sen we śnie. Sen był kontynuacją wieczoru. Pograłem troszkę w Call of Duty. Akcja dzieje się w mieszkaniu, troszkę na podwórku. Strzały, ja się ukrywam, chowam w pokojach. Strzelam. I co… stwierdziłem, że już mi się nie chce w to „bawić”. Wiedziałem, że to sen i że tylko wstrząs może mnie obudzić do pierwszego snu (jak w filmie Inception). Długo zwlekałem, bo jedynym wstrząsotwórczym przedmiotem był granat. Trochę się bałem bólu. Ale w końcu wyjąłem zawleczkę i położyłem granat na ramieniu. Zamknąłem oczy i czekałem. Nagle delikatne pieczenie w chwili wybuchu i ciach. Jestem w pierwszym poziomie snu. Tutaj kolega, jakaś kobieta z którą bardzo chciałem się kochać – ale jak zwykle w snach ona nie chciała. Kolega stwierdził, że idzie po trawkę i coś zapalimy. Poszedł do dilerów. Ja nie miałem ochoty na palenia, szukałem okazji do obudzenia się ponownie. Tu nie mam pewności, ale chyba wdałem się w bójkę i cios który otrzymałem mnie obudził w realnym świecie. Choć z drugiej strony – skąd pewność, że teraz też nie śnię :) zamieścił/a: kahuna
W moim mieszkaniu latał drapieżny ptak. Złowił rybkę, wielkości szprotki. Zostawił żywą na szafce. Powiedziałem do córki, że tak te ptaki się odżywiają. Gdy się odwróciłem zamiast ryby był KOT. Straszny widok. Kot był żywy a ptak go jadł. Kot jakby miał znieczulenie bo czasami tylko pojękiwał. Tylko na głowie miał sierść, reszta była już zjedzona. Było widać kości i wnętrzności. Gdy ptak zaczął dobierać się do wnętrzności z prawej strony kot zamiauczał mocniej i zamknął oczy. I dosłownie i w przenośni. zamieścił/a: kahuna
|
||||||
|
© 2012 kahuna - Wszelkie prawa zastrzeżone |
||||||